Skip to main content

Posts

Złoty Męczysław Roku...bo sława męczy.

Jak ogólnie wiadomo, zawód artysty - męczy. Niektórzy pewnie chcą widzieć ten zawód jako powołanie, nie przesadzałbym jednak. Znam ekstremalistów, którzy są skłonni potwiedzić, że w życiu nie odczuwali potrzeby odkrycia,  iże takie osoby istnieją we wszechświecie. Zawód jak każdy inny i jak każdy inny jest obciążony ryzykiem monotonii, powodzeń lub braku powodzeń. Ma ten zawód pewną specyfikę, bowiem polega na wcielaniu się. Czy to w inne osoby, czy też byty... Ten sposób bytowania niesie ze sobą konieczność posługiwania się nie swoimi słowami, pojęciami lub myślami. Słyszymy wówczas samopochwalne peany rzeczonych artystów jak to 'zgłębiają' daną osobowość postaci. Podobno doszukują się tam jakichś nie odkrytych wcześniej zasobów pojęć, odczuć i Bóg raczy wiedzieć czego tam jeszcze... Taki stan rzeczy, siłą rzeczy musi odciskać piętno lub ileś tam piętn na plastycznych bądź co bądź osobowościach artystów aktorów - taka specyfika ich osobowości. Inaczej skończyliby na jednej ro...

Nord Stream czy tankowce?

Wczoraj w którymś z programów telewizyjnych obejrzałem usiłowania R. Petru bycia fachowcem od rynku paliw. W swoistym stylu wypowiadał szereg bzdur na temat LNG, przecząc faktom. Próbując wykpić metodę przewożenia skroplonego gazu tankowcami, przeciwstawiał je gazociągom. A, że gazociągi są rosyjskie to są najlepsze i na zawsze, Europa w tym Polska będzie skazana na gaz z Rosji. Taki był mniej więcej przekaz tego 'wywodu'. Znany 'doktor ekonomii' jednak wykazał się poraz kolejny niewiedzą lub ociężałością umysłową - do wyboru... Fakty są jednak inne. I to właśnie tankowce przystosowane do przewozu skroplonego gazu wydają się być przyszłością. Niestety, wiedzą to również na Kremlu i chcą wygrać dla siebie tę sytuację. Niewielu jest znany fakt pobicia rekordu, który padł w sierpniu tego roku. Cóż to za rekord? Otóż, udało się pokonać trasę Arktyczną w czasie 19 dni, tankowcowi LNG - 'Christophe de Margerie'. Tankowiec ten, przewiózł gaz z norweskiego portu Hamm...

Dżihad jako oręż...

Pojęcie dżihadu jest dość pojemne i proporcjonalne do jego trwania w dziejach. Nie ma zatem potrzeby wchodzenia w etymologię tego pojęcia. Nadmienię tylko, że wiąże się ono ściśle z kulturą semickią i jest starsze od islamu. Dżihad to 'walka' - nie zawsze w znaczeniu militarnym. Bardziej zmaganie się np. z życiem, z troską o bliskich. Z czasem jednak a ściślej, wraz z pojawieniem się islamu nabrał 'dżihad' znaczenia wojennego. Lecz nie tak od razu. Kontekst walki, nakładał się na pojęcie dżihadu w miarę odbywającego się podboju terytorialnego islamu. Warto też pamiętać, że dżihad to pojęcie ogólne, które ma wiele elementów Jednym z nich jest np. kital rozumiany jako walka zbrojna przeciw niewiernym. Niemniej warto pamiętać, iż nawet pojęcie samego dżihadu nie jest w pełni uformowane, stąd pozwala na różne interpretacje, co też może dawać mu znamiona poręcznego oręża. Dość, że po śmierci Mahometa dżihad w zasadzie posiada kontekst walki zbrojnej.  A jeśli mowa o walce z...

Tusk w prokuraturze...

Wyszedł. Obolały ale szczęśliwy. Chciał odegrać scenkę poszkodowanego i zaszczutego przez obłąkanego Kaczyńskiego, który podobno ma obsesję. Nazwisko J. Kaczyńskiego padło kilka razy co jak na człowieka wolnego od obsesji, musi jednak zastanawiać. Następnie bardzo zwinnie jak wiewiórka (taki pewnie był zamysł), przemknął przez mityczną puszczę ale ręce mu zadrżały. Później było już tylko gorzej. Jakieś nieartykułowany mamrot, jakieś ultradzwięki, zapewne zrozumiałe dla krzyczących jego nazwisko, czyli ok. 17 osób, dało się wyczytać zaniepokojenie na przejętym obliczu. Miało być ich więcej ale chyba wyjechali. Może na Woodstock... Kroplą goryczy było natarczywe pytanie o Smoleńsk, kiedy to nastąpił zwrot akcji i nagła ucieczka do gmachu prokuratury. Przypomina mi to scenę z 'Dzienników ze Spandau' - Alberta Speera. Jest tam taka oto scena: „Z wizytą przyszedł nasz niemiecki lekarz więzienny, doktor Pflucker (…). Opowiedział mi, że trzej uniewinnieni, Schacht, Papen i Fritz...

Pharsalia lejpuńska czyli olkienicka potrzeba AD 1700...

Nie ma chyba w historii Polski albo ściślej, Rzeczypospolitej - przykładu wojny domowej w pełnym tego pojęcia znaczeniu niż konflikt magnacko-szlachecki na progu wieku XVIII. Konflikt zakończony krwawą bitwą pod Olkienikami 18 listopada 1700 roku. Tłem konfliktu jest słabnące państwo w okresie bezkrólewia po śmierci Jana III Sobieskiego. Wówczas to nasiliły się tendencje odśrodkowe, walka możnych rodów o wpływy. Od połowy wieku XVI zaczął się rosnący wpływ Radziwiłłów, których pozycję wzmocnił królewski mariaż, tak schyłek wieku XVII kończył się wzrostem znaczenia Domu Sapiehów. Słabnące państwo, zachęcało magnatów Wielkiego Księstwa Litewskiego do wykorzystania każdej okazji dla budowania znaczenia. Sapiehowie siłą i korupcją pozyskiwali szlachtę i część zamożnych rodów w celu wzmacniania swej pozycji na Litwie. Sytuację zaognił konflikt Sapiehów z hierachami kościelnymi a konkretnie Biskupem wileńskim, Konstantym Brzostowskim, który sprzeciwiał się rozlokowywaniu wojsk sapieżyńskic...

Obrzydzanie wizerunku Polski i Polaków. Początki...

"Voltaire nienawidził przesądów, zwalczał ciemnotę, propagował liberalizm i rządy oświecone. Niestety, wskutek słabej orientacji w realiach politycznych ówczesnej Europy, a po części wskutek swojego apriorycznego założenia, dość specyficznie rozkładał na  mapie Europy swoje sympatie i antypatie.  Naturalnie, umiłowanym krajem Europy była dla Voltaire'a zawsze Anglia, którą z uporem przeciwstawiał - jako wzór ustrojowy - własnej ojczyźnie. Nie przypuszczał oczywiście, że w piętnaście lat po jego śmierci Anglia zwalczać będzie rewolucję we Francji, zatrwożona radykalizmem politycznym i społecznym rodaków słynnego pisarza. Drugie jednakże miejsce na skali sympatii politycznych Voltaire'a dzierżyła Rosja. Imperium Katarzyny II było w pojęciu pisarza niemal ideałem ustroju oświeconego absolutyzmu, bliskim absolutnemu liberalizmowi. O tym wszystkim, co Voltaire wypisywał o państwie Katarzyny II, trudno tutaj się rozwodzić, gdyż zajęłoby to za dużo miejsca. Dość wspo...

Raduj się Warszawo...

Na nic upokorzenia, katorgi Sybiru, bestialstwo Katynia. Od wielu pokoleń, wśród Polaków mieszkają ci, których stolicą był Petersburg bądź Moskwa. Oni zawsze będą skrzętnie wykonywać wolę i służyć kacapskim interesom i z nimi się identyfikować. Oczywiście dla dobra, bezpieczeństwa i spokoju tego 'kraju nad Wisłą. Oni nawet nie lubią tej dziwacznej nazwy: Polska. Niekiedy bezwiednie ale zawsze po linii. Wystarczy tylko szkodzić Polsce lub tylko pomniejszać jej znaczenie - a car będzie kontent... Jak kąkol na ziemię żyzną rzucony. Rok 1894...